Rozbawił mnie screenshot, na którym Turbo C++ wyświetla ostrzeżenie dla poprawnego kodu C++.
Z drugiej strony, ten kompilator był wydany przed ustandaryzowaniem C++98, więc można mu wybaczyć pewne niedociągnięcia.Próbowałem używać RHIDE w latach 90, ale wydawało mi się toporne w porównaniu z narzędziami Borlanda.
Nie rozumiałem wtedy unixowej filozofii developmentu, a DJGPP sprawiał wrażenie zestawu słabo zintegrowanych narzędzi bez dokumentacji.Ciekawe jaka jest wydajność kodu i386 skompilowanego Turbo C++ w porównaniu ze współczesnym GCC.
Teoretycznie GCC nadal obsługuje 16-bitowy tryb, ale nie sprawdzałem, czy są tam jakieś ograniczenia.Łatwiej by było wymienić czego nie próbowałem na PC w latach 90. Przez jakiś czas używałem nawet bcc 5.x, kiedy go udostępnili za darmo. W sumie to chyba zachowywałem się wtedy jak Neo wchłaniający wiedzę przez elektrody. Kiedy mi się nudziło w szkole i był pod ręką Office, to pisałem nawet jakieś dziwne rzeczy/efekty na wbudowanych widgetach w vba. Dopiero Linux mnie zahamował w rozwoju. Był dość daleko od metalu i jego interfejsy nie były takie fajne dla szaleńców. Ssanie wróciło kiedy trafiłem na kontrolery z gołym metalem.
Byłem przyzwyczajony do DOS więc nie miałem problemu. Mimo to, narzędzia oparte na GNU wydawały mi się śmieszne i zacofane.


